Iran Supermocarstwem
- Islamska Republika Iranu może stać się szybko światowym supermocarstwem, uzyskanie przez naród irański energii jądrowej do celów pokojowych jest tak ważnym wydarzeniem, że może zmienić układ sił w świecie - zapewniał prezydent Iranu Ahmadineżad rodaków. - Ci, którzy próbują pozbawić naród irański jego praw tego rodzaju metodami (poprzez wniesienie sprawy do Rady Bezpieczeństwa ONZ - red.), muszą wiedzieć, że Irańczycy nic sobie nie robią z takich rezolucji - mówił Mahmud Ahmadineżad, w tym samym czasie gdy szef MAEA Mohamed El-Baradei przekazywał ONZ krytyczny wobec Teheranu raport.
I. Światowe Supermocarstwo Irańskie
Czy Iran stanie się supermocarstwem?, na pozór wydaje się, że to niemożliwe, sama energia jądrowa, czy raczej co faktyczne miał na myśli Ahmadineżad broń atomowa, nie zrobi z żadnego państwa supermocarstwa, nikt nie nazwa Francji czy Wielkiej Brytanii supermocarstwem mimo, że broń jądrową posiadają od kilkudziesięciu lat, ta ostatnia jest zresztą zdeklasowanym byłym supermocarstwem, choć broń atomowa jest do takiego zaklasyfikowania niezbędna, to supermocarstwo musi mieć jeszcze obok bomb atomowych, odpowiedni potencjał gospodarczy, demograficzny i być też potęgą w broniach konwencjonalnych, kiedyś była taka definicja supermocarstwa, że to takie mocarstwo które może toczyć wojnę z innym mocarstwem i jeszcze dodatkowo dwie wojny lokalne w innych częściach świata, ja bym dodał, że musi być to mocarstwo samowystarczalne podczas tych wojen w produkcji broni, żywności i energii (paliw), a wtedy praktycznie dochodzimy do wniosku, że to musiałby być kraj o wielkości i zaludnieniu kontynentu.
No i praktycznie takim ludnym państwem kontynentem są Stany Zjednoczone, do takiego statusu pretendują Chiny, takimi mocarstwami były zdeklasowane dziś minione supermocarstwa jak ZSSR (Rosja), czy Imperium Brytyjskie które historycznie były supermocarstwami, Rosja teoretyczne gdyby odwróciła procesy demograficznej i gospodarczej toczącej ją degrengolady, może by odzyskała pozycję supermocarstwa, co znamienne możliwe jest to dzięki hossie na rynku surowców energetycznych, dzięki której istnieją pewne szanse i dla Iranu, Wielka Brytania która była metropolią światowego imperium, nie ma w dających się przewidzieć czasach szans na stanie się supermocarstwem, a raczej stanie się tylko częścią ewentualnego supermocarstwa w jakie może się przekształcić UE.
Jednak jeśli chodzi o Iran właściwie potencjalnie, takie możliwości istnieją, Iran ma co prawda dziś 70 milionów ludności i ponad 1,6 miliona km2 powierzchni, wydaje się to mało jak na potencjalne supermocarstwo. Jednak zauważmy ponad połowa ok. 55% z 30 milionów ludności sąsiedniego Afganistanu mówi po persku (farsi), który jest tam językiem urzędowym, podobnie jest z ludnością Tadżykistanu która w 90% mówi po persku, który to język jednak ostatnio nazywają tam tadżyckim. Są to bardzo ubogie kraje w których dochód na na głowę mieszkańca ledwo przekracza 1000 dolarów. W Iranie dochód PKB na głowę ludności jest 8 razy większy, niż w Afganistanie i 5 razy większy niż w Tadżykistanie, inkorporacja tych państw do Iranu byłaby więc korzystna ekonomicznie dla tamtejszej ludności która łącznie w 60% mówi po persku. Zwiększyłoby to ludność Iranu do 110 milionów, a powierzchnię do 2,4 milionów km2, i to daje nam już terytorialną wielkość subkontynentu, problem jest główne w tym, że w większości ludność ta to sunnici w przeciwieństwie, do szyickich w 90% obywateli Iranu, ale asymilacja do idei irańskiego imperium następowałby tu po linii językowo - kulturowej.
Poza ok. 40 milionami ludności w 60% ziranizowanej i ok 800 tys. km2 terytorium, Iran zyskałby jeszcze 300 kilometrową strategicznie ważną wspólną granicę z Chinami, które są ważnym partnerem gospodarczym Iranu, ewentualna blokada morska Iranu przez USA nie miałaby by wtedy praktycznie żadnego znaczenia, dodatkowo przez terytoria te można by poprowadzić nie tylko ropociągi i gazociągi, ale również zwykłe drogi handlowe. Ważną sprawą było by też to, że Iran pozbyłby się na trwałe z sąsiedztwa terytoriów, mogących się stać bazą wypadową przeciwko własnemu terytorium, bazą wykorzystywaną przez wrogie mocarstwa.
W przeciwieństwie do Afganistanu szyicki jest w 60% Irak, święte miasta szyitów Nadżaf z meczetem Al-Hajdarijja stanowiącym mauzoleum kalifa Alego, i Karbala drugie co do ważności święte miasto szyitów w Iraku; grobowiec (koniec VII w.) i meczet grobowy (kilkakrotnie przebudowany) imama al-Husajna, znajdują się właśnie w południowym Iraku, potencjalnie bogaty Irak jest dziś okupowany przez USA, jednak szaleją tam sunniccy terroryści, zjeżdżający tam z całego islamskiego świata, na terrorystyczne safari by mniej lub bardziej bohatersko walczyć z Wielkim Szatanem oraz jego kolaborantami, oczywiście są tam też rodzimi rebelianci pochodzenia sunnickiego, arabska ludność sunnicka stanowi ok. 25% ludności Iraku, zamieszkując środkowy i zachodni Irak.
Iran ma dwa naturalne powody by dążyć do opanowania Iraku, jeden jest natury religijnej, tam leżą święte miejsca szyitów do których trwają co roczne masowe perskie pielgrzymki, drugi ekonomiczny by powiększyć 2 razy swoje zasoby ropy i gazu, tak by dzięki ich złożom móc kontrolować światowe ceny tych surowców, szanse irańskiej inkorporacji Iraku leżą w przekonaniu szyickiej ludności Iraku, że Imperium Iranu będzie faktycznie szyickim imperium, i przekonanie ich np. taką wizją, że dzięki temu wspólnemu imperium wróci do Iraku, jego bogata w ropę prowincja Kuwejt, na pewno perspektywa zwiększenia szansy wyzwolenia Palestyny z władzy Małego Szatana, przez takie imperium, będzie też przemawiała do części mieszkańców Iraku, mogą też Persowie przedstawiać swoje imperium szyitom z Iraku jako odrodzony Kalifat Bagdadzki, pod wezwaniem Kalifa Alego.
Czy słowa świętego przekonania irańskiego Prezydenta, o bliskiej godzinie nadejścia supermocarstwowości Iranu, świadczą o jakimś odrodzeniu się perskiego imperializmu, czy są tylko pustą figurą retoryczną, a może chodzi o dumę narodową, czy może jednak świadczą o rzeczywistych tendencjach nurtujących irańskie państwo.
Perski światotwórczy imperializm ma trzy tysiąclecia tradycji, właściwie potrzebuje tylko impulsu by znów zaistniał, takim impulsem mogą być amerykańskie palny dezintegracji Iranu, po linii etnicznych podziałów, jak samotna wojna obłożonego embargiem Iranu z Irakiem Saddama Husajna wspieranym przez cały świat, dała impuls do stworzenia przemysłu militarnego Iranu, a zagrożenie przez potencjał atomowy Izraela i presja militarna USA powoduje przyspieszenie irańskich zbrojeń strategicznych, łącznie z uzyskaniem technologii broni atomowych, tak zakończenie tego cyklu wzrostu potęgi militarnej Iranu, może się przerodzić w myśl wykorzystania tego potencjału do odbudowy imperium perskiego, w jego nie tyle historycznych co naturalnych granicach, bo przecież wtedy gdy Iran stanie się ludnym, uzbrojonym po zęby supermocarstwem, nikt nie ośmieli się go zaatakować, nawet butni Jankesi.
Paradoksalnie wiec impulsem do powstania nowożytnego Imperium Iranu mogą być właśnie aroganckie, nagłaśniane w mediach amerykańskie plany wykorzystania mniejszości narodowych zamieszkujących Iran. Mniejszości te dość licznie bo stanowiące ok. 40% ludności Iranu, zachęcone do rebelii mają doprowadzić do upadku obecny islamski rząd oraz obalić porewolucyjny porządek w Iranie, a nawet mają doprowadzić Iran do dezintegracji terytorialnej, przez oderwanie od Iranu zamieszkałych przez mniejszości narodowe prowincji.
Obecne wysokie ceny ropy i gazu dają Iranowi środki na zbrojenia i szybki rozwój gospodarczy, oczywiście wydatki Iranu na zbrojenia ok 10 miliardów dolarów rocznie są tylko jedną czterdziestą dzisiejszych wydatków USA na zbrojenia, ale w ciągu najbliższych lat mają ulec podwojeniu. Jeśli Iran będzie miał broń atomową uzyska gwarancję nietykalności, a wtedy jeśli tylko Iran będzie chciał, irański militarny potencjał konwencjonalny oraz gospodarczy pozwoli mu zdominować i podporządkować rachityczne republiki perskojęzyczne, w sposób naturalny zdominuje szyicki Irak nękany sunnicką rebelią, zresztą praktycznie tylko Iran może wspomóc szyitów w Iraku, gdyby sunnici przy wsparciu ochotników czy regularnych wojsk z sunnickich krajów arabskich chcieli siłą przejąć władzę w Iraku.
Taki wielki subkontynentalny Iran blisko 3 miliony km2 terytorium (docelowo 3,4 miliony km2), i 140 milionów ludności (stan łączny zaludnienia tych terytoriów na 2006 rok), po ustabilizowaniu sytuacji wewnętrznej będzie wydobywał na eksport równoważność 10 milionów baryłek ropy/gazu dziennie, i będzie miał tylko z tego tytułu ponad 250 miliardów dolarów rocznie, w cenach dzisiejszych, przy takim eksporcie, jego PKB brutto będzie wynosił ok. 2-3 bilionów dolarów, uwzględniając efekty synergii terytorialnej i ludnościowej może nawet więcej, a zbrojenia takiego Wielkiego Iranu sięgną sumy od 50 do 100 miliardów dolarów rocznie.
Wtedy Iran będzie już na tyle potężny by bezkarnie doprowadzić np. do fali zamieszek i terroryzmu w Turkmeni czy Kuwejcie niszczących ich przemysł naftowy i gazowy, najpierw by podbić ceny surowców, a później by opanować te kraje wprowadzając tam Pax Persjana, ewentualna wojna z Amerykanami, będzie już wojną atomowych potęg, supermocarstwa i presupermocarstwa jakim będzie już Iran, oczywiście Iran może zająć i okupować Kuwejt pod innymi pretekstami w ramach żądań reparacyjnych, za popieranie przez Kuwejt finansowo Iraku podczas wojny, czy już z tytułu suzerena całego Iraku przejmującego jego pretensje terytorialne do ziem oderwanych od Iraku przez Brytyjczyków.
Czy to będzie w interesie Chin i Rosji, w interesie Chin bez wątpienia nawet zwycięska czy nierozstrzygnięta wojna Ameryki z Iranem tak ją osłabi, że to Chiny będą wtedy pierwszym supermocarstwem, a dla Rosji każda awantura w zatoce perskiej to manna z nieba windująca ceny ropy i gazu z eksportu których żyje.
Chyba, że to będzie ograniczona wojna konwencjonalna, dotycząca spornego terytorium, tylko czy z Wielkim Iranem autonomicznym w seryjnej budowie, pełnej gamy ciągle udoskonalanych rakiet balistycznych, w pobliżu jego granic, ktokolwiek będzie mógł wygrać wojnę konwencjonalną.
Oczywiście istnieje i taka możliwość, że w ciągu 10 lat UE i USA przestawią się na energię jądrową, wejdą nowe modele samochodów elektrycznych zasilanych z akumulatorów, na masową skalę dojdzie do produkcji benzyn syntetycznych z węgla, a nawet ich dotacji, zwłaszcza w Chinach i USA, biopaliwa staną się realnym uzupełnieniem tradycyjnych benzyn, a wtedy cena ropy i gazu poleci w dół, a z nimi przeminie prosperita eksporterów ropy i gazu, i mocarstwowych planów Iranu i nie tylko Iranu, nie da się dzięki wysokim cenom surowców energetycznych sfinansować, zaś sama Ameryka straci zainteresowane rejonem zatoki perskiej, bo ani ropa ani gaz z tamtych rejonów nie będzie jej do niczego potrzebny. Wtedy nawet gdyby Iran podbijał Kuwejt nikogo by to w Waszyngtonie nie wzruszyło, i do starcia Iranu z USA by nie doszło.
Wydaje się jednak, że zbyt mało w świecie zainwestowano w nowe projekty produkcji energii, które wymagają wieloletnich przygotowań i wieloletniego wprowadzania do realizacji, by za dziesięć lat ceny ropy gwałtownie spadły, bardziej prawdopodobny jest 20 letni horyzont takiego rozwoju sytuacji. Tym samym Iran może się stać w ciągu kilkunastu lat wielką potęgą bo nic w tym czasie nie zapowiada spadku cen ropy i gazu, może się stać tak oczywiście jeśli w ciągu najbliższych 2-3 lat USA nie zaatakują Iranu cofając jego rozwój gospodarczy i potencjał militarny o 20 lat, do stanu z czasów tuż po rewolucji islamskiej w Iranie. Później to będzie nie tyle niewykonalne, co raczej bardzo niebezpieczne dla samej Ameryki, bo kontratak Iranu za 4-5 lat będzie niebezpieczny nawet dla Supermocarstwa.
Iran mógłby nawet prowadzić politykę agresji demograficznej islamu na starczą, zwiędłą i bezideową Europę, presją ekonomiczną i policyjną nakłaniając tamtejszą sunnicką ludność do emigracji do Europy by szukała tam azylu, fala 20-30 milionów islamskich imigrantów mogłaby w perspektywie 20 lat doprowadzić Europę na skraj wojny domowej z islamską mniejszością, bo w wielu krajach Europy stałby się ona 20-30% mniejszością, w młodszych rocznikach przeważającą nad tubylcami. Ze względów strategicznych nie tylko dla Iranu uwikłanie Europy w taki wewnętrzny problem, jest wart każdych pieniędzy, bo polityka Europy skupionej na wewnętrznych problemach, musiała by być tylko defensywna.
Finansowo wysłanie 3 milionów 6-7 osobowych rodzin za 20 000$ do Europy to wychodzi na pozór sporo po 6 miliardów rocznie w ciągu 10 lat, jednak przy hipotetycznych irańskich przychodach z samego eksportu 300 miliardów dolarów rocznie, nie jest to taki wielki wydatek, a byłby to rodzaj potencjalnego islamskiego Izraela w Europie, zemsta za kolonizację Palestyny przez głownie europejskich koszernych Żydów, którzy nieco podobnie postępowali w Palestynie za pieniądze przywiezione z Europy, oczywiście sytuacja nie jest całkowicie adekwatna.
Plenny i prężny demograficznie Wielki Iran niewiele by stracił, bo jego ludność i tak by rosła o 3-4 miliony mieszkańców roczne, zyskałby w strukturze swojej ludności wyraźniejszą większość szyicką i perską. Irańska polityka wobec islamskiej ludności sunnickiej czy turkoidalnej mogłaby być bardziej subtelna niż polityka Sudanu wobec przecież islamskiej ale murzyńskiej ludności Darfuru, po prostu ułatwiając jej emigrację dając na nią środki, np. odkupując od tej ludności po dobrych cenach ziemię i domy przeznaczając je dla persko-szyickich kolonistów. Taka polityka znacznie by była ułatwiona gdyby Turcja znalazła się w UE, wtedy taka migracja infiltrowałaby dzięki wspólnej już granicy z UE.
Na rok 1973 szacowano ludność Iranu w obecnych granicach na 31,300 milionów od spisu z 1966 gdy było 25,800 milionów Irańczyków, przybyło ich 5,5 miliona ledwo w ciągu 7 lat, dziś po 33 latach jest ponad 70 milionów mieszkańców Iranu, czyli jego ludność wzrastała średnio o ok. 1,2 miliona obywateli rocznie, dziś jego ludność wzrasta od 1,5 do 2 milionów ludzi rocznie. Ludność Iranu w ciągu trzech dekad wzrosła o liczbę ludności takiego państwa jak Polska, wzmocniony demograficznie i terytorialnie o Afganistan, Irak i Tadżykistan, Iran rósłby ludnościowo o 40 milionów ludzi ale na dekadę. Czyli w 2016 Wielki Iran miałby od 180 do 200 milionów ludzi, a w 2026 jego ludność przekraczałaby 250 milionów, dziś niewiele więcej ludności ma takie supermocarstwo jak USA.
Ludność Iranu mogłaby rosnąć jeszcze szybciej bo jako państwo bogate, szybko się rozwijające, korzystając z naftowej i gazowej renty, stał by się miejscem imigracji, prawdopodobnie tolerowałby imigrację Pakistańskich czy Indyjskich szyitów, ale to zależałoby też głownie od tego czy w Iranie doszłoby dzięki petrodolarowej mannie, do powstania wielkiego przemysłu, ale nawet z samych usług w tak wielkim państwie, mogło by żyć kilkadziesiąt milionów imigrantów. Wtedy szacować by można, w okolicach 2030 roku ludność Wielkiego Iranu, nawet na liczbę ok. 350 milionów.
Ropa Naftowa - udokumentowane zasoby:
Irak: 112.5 billion bbl (2005 est.)
Kuwejt: 96.5 billion bbl (2005 est.)
Iran: 133.3 billion bbl (2005 est.)
------------------------------------
łączne: 342.3 billion bbl (2005 est.)
Wydobycie całych zasobów ropy w ilości 15 milionów baryłek ropy dziennie, trwałoby ok. 57 lat licząc po 70 $ za baryłkę dawałby 383 miliardy wpływów rocznie.
Gaz ziemny - udokumentowane zasoby:
Irak: 3.115 trillion cu m (2005)
Kuwejt: 1.572 trillion cu m (2005)
Iran: 26.620 trillion cu m (2005)
----------------------------------
łączne: 31.307 trillion cu m (2005)
Wydobycie w wysokości 500 miliardów m3 gazu rocznie, trwałoby ok. 62 lata licząc 200 $ za 1000m3 gazu dawałoby 100 miliardów dolarów wpływów rocznie.
II. Wcielenie Iraku do Iranu
Amerykanie w końcu opuszczą Irak, co się stanie gdy irańskie wojska zastępują amerykańskie w jakikolwiek sposób, z punktu widzenia świata nic strasznego, nawet są pozytywy dla zachodu przecież sami Irańczycy muszą zwalczać sunnickich terrorystów bo nie mogą dopłacać do Iraku, jak Irańczycy będą za dużo dopłacać to sami zaczną mieć problemy finansowe i gospodarcze, Iran staje się tym samym głównym wrogiem Al-Kaidy i innych państw sunnickich.
Jeśli unie inaczej związki państw są dla świata pozytywne, to mamy inny pozytyw, konsoliduje się sunnicki blok Arabii Saudyjskiej, Jemen, Jordania, Oman oraz inne szejkanaty naftowe z zatoki perskiej, jakieś 40-50 milionów ludzi dość rekrutów i wpływów za ropę, by przeciwstawić się irańsko-irackiemu blokowi szyickiemu ok. 95 milionów ludzi, zwłaszcza jeśli zjednoczona Arabia wspierana będzie przez Turcję 70 milionów, czy Egipt 60 milionów mieszkańców.
Powstaje samonapędzający się dynamiczny układ wzrostu, skonsolidowana Arabia rozpocznie zbrojenia i będzie musiała utrzymywać dużą armię, więc będzie musiała wydobywać dużo ropy, Iran dalej będzie rozbudowywał swój potencjał militarny raz by móc odeprzeć ewentualny atak USA i Izraela, drugi by utrzymać spokój w Iraku siłą i móc odeprzeć ewentualny atak sunnickich Arabów. Więc Iran też będzie musiał zwiększać wydobycie ropy by utrzymywać i zwiększać swój potencjał militarny.
Taki układ sił bez wielkiej wojny może trwać 30-40 lat jak układ zimnowojenny, czyli mielibyśmy tyle pokoju na bliskim wschodzie, aż do praktycznego wyczerpania się tam złóż ropy, czyli do utraty przez ten rejon znaczenia geostrategicznego, jako głównego źródła światowych surowców energetycznych.
Jest też dla Irańczyków niebezpieczeństwo jeśli to dla nich niebezpieczeństwo, że mogą się na stałe stać nie tyle drugim biegunem świata islamskiego, co drugim światem irańsko-szyickim wrogim światu Arabów sunnitów, takie stałe silne pęknięcie wewnątrz islamu, byłoby w zasadzie na rękę Europie i USA, dlatego pójście Iranu w stronę iranizacji swego imperium czyli dołączenia do Iranu praktycznie irańskojęzycznego Afganistanu i Tadżykistanu, obiektywnie rzecz biorąc powinno się spotkać co najmniej z neutralnością zachodu.
Istnieje tu parę scenariuszy rozwoju wypadków w Iraku, mogących doprowadzić do wchłonięcia go przez Iran...
III. Naturalne Granice Supermocarstwa Irańskiego
Irak terytorium: 437,072 km^2
Kuwejt terytorium: 17,820 km^2
Iran terytorium: 1.648,000 km^2
Afganistan terytorium: 647,500 km^2
Tadżykistan terytorium: 143,100 km^2
Turkmenistan terytorium: 488,100 km^2
-----------------------------------------------------
łączne terytorium : 3.381,592 km^2
Terytorium bez Kuwejtu
i Turkmenistanu : 2.875,672 km^2
Perskojęzyczny w 55% Afganistan czy w 90% Tadżykistan, oraz kilkanaście milionów Arabów Iraku będących w 70-80% szyitami jak Irańczycy, są w 140 milionowym Wielkim Iranie czymś naturalnym i nie trudnym do trwałego wchłonięcia, bo nie będą w nim wywoływały jakiegoś silnego ciągłego napięcia, Syria czy Arabia Saudyjska ewentualnie włączona do takiego Iranu, stanowiłby o wzmocnieniu czynnika sunnickoarabskiego do poziomu 30-40 milionów obywateli, a w ogóle etnicznie arabskiego do ok. 30%, a to mogłoby doprowadzić już do trwałego wewnętrznego konfliktu mogącego doprowadzić do odpadnięcia arabskich terytoriów nawet dziś będących w Iranie, dlatego presupermocarstwowy Iran raczej nie będzie dążył w dającej się przewidzieć perspektywie do opanowania tych państw.
Inaczej może być z małym demograficzne i terytorialnie Kuwejtem, który nie tak dawno zgubił Irak niczym Helena Troję, czy dużym terytorialnie ale słabo zaludnionym głównie pustynnym Turkmenistanem, państwa te stanowią potencjalne łakomy kąsek dla wszelkich imperialistów, ze względu na porównywalne z irańskimi złoża ropy w Kuwejcie i relatywnie olbrzymie złoża gazu w Turkmenistanie, jak włączenie do Iranu irackich złóż ropy, stanowiłoby podwojenie perskich zasobów ropy, tak włączenie Kuwejtu stanowiłoby potrojenie tych zasobów.
Kuwejt czy Arabia Saudyjska pożyczały Sadamowi Husejnowi dziesiątki miliardów dolarów, na wojnę z Iranem faktycznie ją dotując, są właściwie tak samo winne irańskich strat w tej wojnie jak Irak, to za ich pieniądze Husejn kupował broń na całym świecie, zadając nią ciężkie straty Iranowi w dziesięcioletniej wojnie, gdyby Iran zażądał reparacji wojennych, od Kuwejtu czy A. Saudyjskiej faktycznych sojuszników Iraku w tej wojnie chyba nikogo bardzo by to nie zdziwiło. Pożyczki te były gigantyczną sumą sięgająca 70 miliardów dolarów, uwzględniając inflację i spadek wartości dolara wobec innych walut, dziś byłby kwotą równoważna sumie 150-200 miliardów dolarów.
Więc wydarzyć może się coś takiego Iran ogłasza 24 godzinne ultimatum wobec Kuwejtu i Arabii Saudyjskiej, żądając 200 miliardów dolarów tytułem reparacji wojennych, w wypadku braku zgody na żądania, grożąc zajęciem Kuwejtu i jego okupacją w celu wybrania reparacji, do których moralne prawo co tu ukrywać ma, czy jakieś inne prawa to kwestia uznania.
Arabowie mają za mało czasu by się na to zgodzić, może sądzą, że to tzw. „wypowiedź za dolara” podbijająca cenę surowców energetycznych, lub nie traktują tego zbyt poważnie, po 24 godzinach wchodzi do Kuwejtu 300 000 armia Iranu, i w ciągu trzech godzin zajmuje całe jego terytorium, zaczyna okupację od wzięcia do niewoli kilkunastu tysięcy żołnierzy USA, potem Iran ogłasza 10 letnią okupację Kuwejtu, której celem ma być wybranie żądanych reparacji.
Amerykanie mają do wyboru albo przerzucić do Arabii Saudyjskiej milionowa armię, by wyprzeć w wojnie konwencjonalnej wojska Iranu, ryzykując prócz życia jeńców, jeszcze zniszczenie instalacji produkujących ropę w arabskiej części zatoki perskiej przez irańskie rakiety balistyczne w czasie ewentualnej nowej rozszerzonej fazy konfliktu, lub tolerować zabór Kuwejtu i podpisać jakiś rozejm umożliwiający, zwolnienie amerykańskich jeńców z perskiej niewoli. Wojny atomowej w której jak wiadomo nigdy nie będzie zwycięzców nie zaryzykują, teoretyczna ewentualna nawet ograniczona wymiana atomowych ciosów, będzie stokroć kosztowniejsza niż strata Kuwejtu na zawsze, bo Kuwejt pompujący ropę nawet okupowany przez Persów jest nawet milionkroć cenniejszy, od spalonej atomowymi bombami radioaktywnej jałowej pustyni.
Kuwejt jest sztucznym państewkiem, które jeszcze w 1975 roku miało ledwo 80 tysięcy mieszkańców, a które zostało oderwane od Iraku kiedy Brytyjczycy sprawowali nad nim mandat na początku XX wieku, lub trochę wcześniej, a sam Kuwejt był kolonią brytyjską jeszcze w 1960 roku, czy Amerykanie będą chcieli umierać za Kuwejt?, jeżeli nawet tak, to tylko wtedy gdy w tej interwencyjnej amerykańskiej armii, będą służyli głównie Afroamerykanie i Latynosi. Choć może praktyczni i merkantylni Amerykanie zwietrzą interes utworzą most powietrzny do USA, dając azyl kilkuset tysiącom obywateli Kuwejtu razem z ich pęczniejącymi od petrodolarów kontami w zachodnich bankach. Więc to co powstało dzięki zachodowi to najprawdopodobniej do niego wróci. Tak czy inaczej jeśli Irak leży, w naturalnych granicach Wielkiego Iranu, to i też Kuwejt, oderwana przez kolonialistów prowincja Iraku.
Czy Iranowi będzie się opłacało ryzyko zbrojnej konfrontacji z USA, w zamian za korzyści wynikające z opanowania kuwejckich złóż ropy, potrojenie złóż ropy może potroić wpływy z eksportu ropy i gazu wtedy same wpływy z tego tytułu mogłyby osiągnąć blisko 400 miliardów dolarów plus ok. 100 miliardów dolarów wpływów z pozostałego eksportu, da to Iranowi niezbędne środki na rozwój przemysłu i zbrojeń do takiego poziomu, że będzie już rzeczywistym supermocarstwem, właśnie opanowanie Kuwejtu co oczywiste, będzie nie tylko sygnałem o uzyskaniu pozycji supermocarstwa przez Iran, ale też zapewni niezbędne środki by tę pozycję utrzymać i umocnić.
Podobnie jest z Turkmenistanem, do Teheranu z obcego terytorium najbliżej jest właśnie z Turkmeni, z Gasan-Kul jest do Teheranu ledwo 300 km, w XIX wieku oderwała Turkmenistan od Persji matiuszka Rosja, włączenie ponowne Turkmeni odsunęłoby ponownie granice Iranu 600 kilometrów dalej na północ, poprawiając bardzo strategiczną pozycję Iranu, utrudniając atak lądowy na Teheran z tego kierunku, produkcja 60 miliardów m3 gazu rocznie, przez Turkmenistan sprawiłaby, że Iran nie dopłacałby do tego terytorium, ewentualne szerokie nawadnianie tych ziem, mogłoby sprawić, że nieoczekiwanie Turkmenistan stałby się spichlerzem Iranu, co w przypadku bardzo szybko wzrastającej ludności Iranu, może być jego wartością wprost bezcenną.
Wszystkie wyżej wymienione kraje znajdowały się w historycznych imperiach perskich, czy znajdą się w granicach nowożytnego hipotetycznego Supermocarstwa Iranu, jeśli ono powstanie pokaże przyszłość, potencjalnie taka możliwość istnieje, Afganistan i Irak to dziś tylko pola bitew Amerykanów z sunnickimi terrorystami, jest tam praktycznie polityczna próżnia, pole dla popisu islamskich ekstremistów, dla świata i samych Amerykanów lepiej by było gdyby panował tam porządek, by tę chaotyczną próżnię wypełniło naturalne tam Imperium Persji, nawet za cenę nie tylko hipotetycznej utraty Kuwejtu, ajatollachowie rządzący w Persji, będą i tak o niebo bardziej przewidywalni, niż wracający w Afganistanie do władzy talibowie.
Granice tak rozszerzonego państwa są w zasadzie w większości naturalne, na zachodzie granicą tego państwa jest, pustynia Syryjska, na północy pustynia Karakum i wybrzeże morza Kaspijskiego, góry Kurdystanu, na wschodzie Hidukusz i góry na granicy Pakistanu i pustynie Beludżystanu, na południu granicą jest granica morska wybrzeżem morza Arabskiego i zatoki Perskiej.
IV. Polityka Chin i Rosji wobec presupermocarstwowego Iranu
Czy w interesie Chin i Rosji będzie powstanie takiego supermocarstwowego Iranu, jak już wyżej zauważyliśmy nawet zwycięska czy nierozstrzygnięta wojna Ameryki z takim podwojonym terytorialnie i ludnościowo Iranem tak ją osłabi, że to Chiny będą wtedy pierwszym supermocarstwem, a dla Rosji każda awantura w zatoce perskiej to manna z nieba windująca ceny ropy i gazu, z eksportu których żyje, więc obydwa te państwa powinny sprzyjać mocarstwowym ambicjom Iranu. Powstanie takiego Iranu godzi przede wszystkim w interesy USA bo Iran jest zagrożeniem dla klientów gospodarczych Ameryki, istniejących tylko dzięki jej poparciu politycznemu i militarnemu, stałe napięcie wywoływane przez konflikt mocarstwowego Iranu z USA równa się stałym wysokim cenom ropy, co jest w żywotnym interesie Rosji.
Wydaje się więc, że o ile dla Chin nie jest to sprawa życia i śmierci, bo długoterminowo za 20-30 lat one i tak wyprzedzą w końcu gospodarczo i na innych polach USA, to dla Rosji może to być priorytetowy interes strategiczny, świecki Iran podporządkowany USA, jest dla Rosji klęską strategiczną, praktyczne jej skutki są takie: Iran nie będzie kupował w Rosji broni, i np. będzie przez Azerbejdżan i Gruzję dalej morzem, oraz przez Ukrainę eksportował do Europy 200-300 miliardów m3 gazu, czyli nawet 2 razy więcej niż dziś Rosja, wtedy z monopolisty Gazprom stanie się petentem, a ceny gazu mogą spaść o 100%.
W pierwszym rzędzie supermocarstwowy Iran zagraża Kuwejtowi, który będzie miał możliwości techniczne i militarne nawet podbić zbrojnie, bo jego wojska tam będą pod parasolem jego potencjału rakiet balistycznych* krótkiego i średniego zasięgu, tanich i masowo produkowanych przez Iran, w drugim rzędzie dla Arabii Saudyjskiej i innym naftowym emiratom z zatoki perskiej, które są jednak chronione szerokością zatoki perskiej i wielkimi pustyniami oraz znacznym względnym oddaleniem, przed bezpośrednim podbojem.
Iran skonfliktowany z UE i USA, długo będzie klientem Rosji i Chin kupując od nich broń, inne towary i technologie gospodarcze, poparcie tworzenia tam przez Chiny i Rosje mocarstwa irańskiego wrogiego USA, angażującego jego uwagę, środki, wiążącego siły militarne USA, dałoby potencjalnie zdecydowanie więcej swobody i możliwości dla rozwiązywania własnych strategicznych problemów Chin i Rosji np. problemów Chin z Tajwanem, a Rosji na licznych spornych terytoriach z byłymi republikami ZSSR, Abchazja, Krym czy może Kazachstan który był przewidywany jako jeden z członków nowej Unii faktycznie Wielkoruskiej obok Rosji, Białorusi i Ukrainy, wtedy korzystając z zaangażowania USA w konflikt z Iranem, mogłaby Rosja dążąca do odzyskania statusu supermocarstwa, zmusić go do unii lub po prostu Kazachstan wchłonąć, Białoruś jest już politycznie i gospodarczo zdominowana przez Moskwę, do supermocarstwowej Wielkoruskiej układanki, brakowałoby by Rosji tylko Ukrainy, w której na dwoje babka wróżyła, albo zwycięży tam tendencja prorosyjska wschodnioukraińska, albo na zawsze zapanuje tam opcja niepodległościowa, teraz rządząca Ukrainą.
Jeśli Iran zbyt łatwo padnie zbrojnym łupem USA, Rosja straci wielkie szanse na odbudowę swojej pozycji supermocarstwa, choć może wykorzystać krótkie czasowo okno możliwości, podczas napaści USA na Iran by korzystając z zamieszania, rozwiązać siłą parę swoich wcześniej wymienionych problemów. Wydaje się, że tylko jakaś nieprawdopodobna wielka wspólna akcja agentów wpływu UE i USA, mogłaby zmusić Rosję by nie zastosowała veta w ONZ wobec jakichś istotniejszych antyirańskich sankcji, nie jest też wykluczone, że Rosja poprzez dozbrajanie Iranu szykuje tam pułapkę na USA, które ostatnio miały do czynienia tylko z słabymi siłami archaicznie uzbrojonymi jak w Afganistanie czy z armią wycieńczonego wieloletnimi sankcjami Iraku, stąd może armia USA jest relatywnie przeceniana. Faktycznie też nie wiadomo zbyt wiele o potencjale sił zbrojnych Iranu i faktycznym stanie jego zbrojeń, czy Iran ma na przykład setki rakiet balistycznych czy może już tysiące, i co oznaczają informacje o seryjnej budowie takich rakiet w Iranie, czyli ile takich rakiet jest w stanie produkować miesięcznie irański przemysł, kilka, kilkadziesiąt czy kilkaset.
V. Pokojowe możliwości powstrzymania Iranu przez UE i USA
Jedyną pokojową możliwością powstrzymania powyższych tendencji rozwoju sytuacji politycznej która wynika z wysokich cen ropy i gazu jest to, że w ciągu jednej dekady, UE i USA przestawią się na energię jądrową, na masową skalę w skali świata setek milionów ton, dojdzie do produkcji dotowanych benzyn syntetycznych z węgla, zwłaszcza w Chinach, UE i USA, syntetyczne benzyny razem z biopaliwami staną się realnym konkurencją tradycyjnych benzyn, tylko wtedy cena ropy i gazu poleci w dół, a z nimi radykalnie spadną dochody eksporterów ropy i gazu, i mocarstwowe plany Iranu nie znajdą źródeł finansowania.
Ale wydaje się, że nowe modele samochodów elektrycznych zasilanych z akumulatorów, wejdą prędzej w powszechne użycie w Chinach czy na Tajwanie niż w starczej sklerotycznej UE czy USA, jest przecież czystą fantazją to, że nafciarz z Teksasu prezydent Bush II, zrobi coś realnego wbrew interesom naftowych monopoli czy koncernów, które mają interesy akurat zbieżne z Iranem czy Rosją by utrzymywać wysokie ceny ropy, dzięki którym to cenom odnotowują w ostatnich latach rekordowe i gigantyczne zyski.
Budowa instalacji produkcji syntetycznych benzyn z węgla o zdolności ok. 4 milionów ton syntetycznych benzyn rocznie, kosztowałaby ok. 2 miliardów dolarów, więc żeby wyprodukować 400 milionów ton syntetycznych benzyn trzeba wydać ledwo 200 miliardów dolarów na budowę tego typu zakładów, jest to ledwo półroczny budżet Pentagonu, więc nie chodzi tu o zdolności finansowe chodzi o zwykłe racjonalne decyzje polityczne, a jeżeli ich nie ma znaczy, że są one torpedowane przez beneficjentów obecnego sytemu produkcji paliw, czyli koncerny naftowe i producentów ropy naftowej.
Przykładowo takie państwo jak Polska, gdyby zainwestowało 25 miliardów dolarów (2,5 miliarda rocznie), dolarów w ciągu najbliższych 10 lat, w takie rafinerie syntetycznych paliw z węgla, osiągnęłaby produkcję roczną 50 milionów ton syntetycznych paliw, co dałoby produkcję wartości 100 miliardów zł rocznie licząc 2 zł za litr tego paliwa, z podatkami byłoby to 200 miliardów, a taka produkcja przemysłowa przekłada się na 2 razy większe dochody z usług, czyli finalnie dochód narodowy PKB wzrósłby o 600 miliardów zł czyli 200 miliardów dolarów, jeśli ktoś uważa, że nas na to nie stać to niech wyobrazi sobie, że import 20 milinów to ropy po 70 dolarów kosztuje nas 8,4 miliarda dolarów i to rocznie, Polska ma 60 miliardów ton węgla w wydobywalnych pokładach, przy wydobyciu 200 milionów ton węgla rocznie, wydobycie starczałoby na 300 lat, połowę wydobycia węgla zużywano by na syntetyczne benzyny.
Olbrzymie zasoby węgla posiada Australia, RPA, USA, Kanada, Chiny, Rosja, a z tych państw tylko ta ostatnia nie ma ekonomicznego interesu, by poprzez produkcję syntetycznych paliw z węgla zatrzymać wzrost cen paliw, bo jest po prostu olbrzymim eksporterem ropy i gazu.
VI. Atak USA na Iran w najbliższym czasie do 3-4 lat.
Amerykanie rozważają klasyczny konwencjonalny atak na Iran, ograniczony do nalotów, tak by przy pomocy bombardowań zniszczyć atomowy program Iranu, problem leży w tym, że irańskie instalacje nuklearne znajdują się w żelbetonowych bunkrach na głębokości co najmniej 25 m pod ziemią, a takich bunkrów nie są w stanie zniszczyć żadne konwencjonalne, nawet kilkunastotonowe bomby.
Rozważanie jest w USA dla tego użycie bomb atomowych by zniszczyć te bunkry, ale to pociąga za sobą oprócz ewentualnego atomowego odwetu, problem złamania tabu atomowego, nikt przeciwko nikomu po II wojnie światowej nie użył takiej broni, obnażyłoby to też słabość techniczną USA, dlatego w armii USA istnieje silny sprzeciw przeciwko użyciu broni atomowej.
W związku z tym w USA mają być przeprowadzone testy klasycznego ładunku wybuchowego o masie 680 ton, mającego skutecznie niszczyć wszelkie bunkry, obecnie nie ma jednak bombowców zdolnych do udźwignięcia tak masywnych bomb, można teoretycznie zrzucić w jedno miejsce kilkadziesiąt bomb, i dopiero potem doprowadzić do ich synchronicznego wybuchu, ale nie wiem czy miałoby to ten sam skutek co wybuch bomby w jednej skorupie, istnieje jakiś amerykański program budowy ekranolotu o nazwie jeśli jej nie mylę Pelikan, który miałby przenosić, aż 780 ton ładunku na spore odległości liczone w tysiącach kilometrów, jednak ekranoloty latają tylko tuż nad powierzchnią wody, ale pewnie po odpowiednim zwiększeniu powierzchni nośnej jego skrzydła, mógłby taki ekranolot latać i na wyższym pułapie tak jak klasyczne samoloty, stając się po prostu samolotem.
Taki czy inny mniej lub bardziej ograniczony atak USA na Iran, pociągnie za sobą ripostę rakietową Iranu, głownie na bazy amerykańskie na bliskim wschodzie, choćby w Iraku ale nie tylko, bo w zasięgu irańskich rakiet są też amerykańskie bazy w Europie. Może to doprowadzić do eskalacji konfliktu i choć USA nie bierze pod uwagę ataku lądowego na Iran, to może się okazać, że będzie do niego w końcu sekwencji tych zdarzeń zmuszone.
Nie wydaje się by Iran mogła załamać kilkutygodniowa akcja bombardowań lotniczych, a prawdopodobnie w wielokrotnie większej skali niż Irak w czasie pierwszej wojny w zatoce, Iran zachowa zdolność do odwetu rakietowego, wtedy taka wojna może trwać miesiące, co będzie zabójcze dla gospodarki światowej choćby przez drastyczny wzrost cen ropy, może sie też okazać, że nowoczesne rakietowe systemy przeciwlotnicze Iranu okażą się skuteczne, i Amerykanie nie będą mogli tam używać bezkarnie swego lotnictwa, Iran np. pod koniec 2005 roku zakupił od Rosji za miliard dolarów, zestawy najnowszych przeciwlotniczych rakiet Tor 1, które mają być dostarczone do końca 2006 roku, a które zostaną dostarczone Iranowi na pewno, mimo żywych protestów amerykańskich, bo Rosja jest wiarygodnym partnerem handlowym, jak oświadczono w Moskwie, dodano tam też, że jest to broń defensywna.
Wtedy nieoczekiwanie Persowie mogą nawet przeprowadzić pierwsi, ofensywę lądową na wojska Amerykańskie w Iraku, ofensywę poprzedzoną skutecznym bombardowaniem pozycji USArmy, przez irańskie rakiety balistyczne krótkiego i średniego zasięgu, jest to jeden z możliwych scenariuszy opanowania Iraku przez Iran. Wydaje się więc, że bez wielkiej ofensywy lądowej, przeprowadzanej przez co najmniej milionową armię USA, zmienić władzy w Teheranie się nie da. Ale nawet taka akcja nie daje 100% gwarancji powodzenia, bo istnieje i taka możliwość, że mimo ciężkich strat Iran taką ofensywę powstrzyma. Będzie to po prostu test na to czy nowoczesna broń rosyjska i chińska, oraz rodzima irańska jest w stanie zrównoważyć na polu walki siłę ofensywną broni amerykańskiej.
Cokolwiek nie zrobi Ameryka przeciwko Iranowi to jeśli nawet odniesie zwycięstwo to będzie ono pyrrusowe, czyli w zasadzie USA przegra, bo zasadniczo w tej wojnie naprzeciwko niej stoi nie tylko Iran, ale głownie Rosja, jej technologie militarne, broń made in Russia, jej technologie jądrowe, projektowane przez Rosjan bunkry, mniej tu ważą Chiny, co oczywiste Rosja przez dozbrajanie Iranu buduje siłę militarną, na której Ameryka ma połamać sobie zęby, w strategicznych szachach mocarstw może nie będzie to gambit pionem, ale USA może za wzięcie Iranu, zapłacić cenę której nie udźwignie gospodarka USA, po takiej wojnie powrót do stanu eksportu ropy sprzed wojny z krajów zatoki, może trwać nawet kilka lat, wielomiesięczna gorąca wojna USA z Iranem to niebotyczne zyski Rosji za gaz i ropę, też zyski innych eksporterów tych surowców spoza zatoki perskiej, i niebotyczne straty państw importerów surowców energetycznych z USA i UE, a jeżeli sytuacja z Iraku powtórzy się w Iranie i okupacyjna armia USA będzie ponosić choćby 3 razy większe straty, niż w Iraku, a wydobycie ropy w Iranie spadnie o połowę, to może być początek końca jeśli nie USA, to na pewno amerykańskiego militaryzmu.
WWW
*Irańskie Rakiety Balistyczne
''rakiety balistyczne typu R-17 kupował Iran jeszcze w 1985 roku podczas wojny iracko-irańskiej, prawdopodobnie z Libii, Syrii i Korei Północną, rakieta ta ma zasięg do 300 km i przenosi jednotonową głowicę. Wiele takich rakiet spadło na Irak w latach 1985-88, (rakiety R-17 nazywane są na zachodnie Scud-B, a w nomenklaturze irańskiej Shahab-1).
Od dłuższego czasu Iran współpracuje w dziedzinie rakiet z Chinami czy Koreą Północną, od lat dziewięćdziesiątych też z Rosją. W 1990 roku w Chinach zakupiono rakiety z mobilnymi wyrzutniami M-7 (CSS-8) o zasięgu 130-180 km i z 500 kg głowicą bojową, jest to rakieta ziemia – ziemia zbudowana na podstawie rakiety ziemia-powietrze SA-2. Na jej podstawie skonstruowano rakietę Mushak-120 (500 kg) nazywaną też Nazeat-10 o zasięgu do 130 km.
Od 1991 Iran posiada unowocześnione Scudy wyprodukowane w Korei Północnej, produkowane tam pod nazwą Hwasong 6, na zachodzie znane jako Scud-C, a w Iranie Shahab-2. Rakieta ma zasięg do 500km i prawdopodobnie jest produkowana seryjnie w Iranie.
W 1998 miał miejsce pierwszy test 1-stopniowej rakiety Shahab-3/Zelzal-3. Rakieta ta opracowana wspólnie z Koreą Północną gdzie ma oznaczenie NoDong-1, ma zasięg 1350-1500 km i jest zdolna do przenoszenia głowicy o masie 0,75-1 tony. W tym też roku na defiladzie pokazano budowane w Iranie rakiety krótkiego zasięgu na paliwo stałe: Zelzal-2 (Mushak-200) czy lekką Szahin-2, mające powstać przy chińskiej współpracy.
W 1999 miał miejsce test 2-stopniowej rakiety Shahab-4, najprawdopodobniej opracowana wraz z Koreą Północną- TaepoDong-1- i prawdopodobnie ze znaczną pomocą Rosjan. Jej zasięg to odległość między 2,200-2,896 km i jest zdolna do przenoszenia głowicy o masie 1 tony, oficjalnie Iran twierdzi, że to rakieta do wystrzeliwania satelitów, a nie do zastosowania wojskowego.
W 2001 roku miał miejsce test rakiety krótkiego zasięgu, na paliwo stałe Fateh -110 (Mushak-160) o zasięgu 160 do nawet ponad 200 km, a w 2002 roku rakiety Fateh-110A, która może być pochodną rakiety chińskiej DF-11A (CSS-7) o zasięgu 300-400km.
Iran wykazuje tez zainteresowanie samobieżnymi rosyjskimi eksportowymi Iskanderami o zasięgu blisko 300km.
Według niektórych raportów jeszcze z 1996 roku, Irańczycy prawdopodobnie w kooperacji z innymi krajami pracują obecnie nad rakietą Shahab-5/Kosar mająca mieć zasięg od 4000 km do 4300 km, i nad rakietą oznaczoną Shahab-6 IRSL-X-4 o interkontynentalnym zasięgu 5,470-5,500 lub 5,632-6,200 kilometrów z ważącą 1,000-750-500 kilogramów głowicą, która zagrozić może całej Europie, technologia ta pochodzi z Rosji i wszystko na to wskazuje, że jest to robione wspólnie z Koreą Północną, gdzie mają być prowadzone prace nad podobną rakietą, znaną jako TaepoDong-2. Poza tym możliwe, że trwają prace nad rakietami o mniejszym zasięgu i prace nad doskonaleniem starszych.